Lawasz to tradycyjny chleb wypiekany nie tylko w Armenii, ale i całym zakaukaziu, Iranie, niektórych regionach Turcji czy Syrii.
W odległych czasach, podczas studiów w Moskwie, odkryłam ten niezwykły chleb (nazywany u nas w domu „chrystusowym”) i od tej pory, jak tylko mam okazję go kupić, pojawia się w mojej kuchni.
Cieńki jak kartka papieru (nie będę się tu mądrzyć i wyszukiwać odpowiedniej gramatury, choć mogłabym🤓), tzw. „Ormiański lawasz” już lata temu ujął mnie nie tylko swoim niezwykłym smakiem ale i prostotą składników i uniwersalnością. Mogę skromnie stwierdzić, że w tym przypadku mój zachwyt tym produktem nie jest wcale przesadzony. Wg. wikipedii w roku 2014 ormiański lawasz został dodany do listy niematerialnego dziedzictwa UNECO. 😉
Lawasz jest chlebem uniwersalnym. Pasuje do sałatek, kotletów i do szaszłyków. Można robić z niego wrappy, kebaby (w Rosji zwane szaurmami) oraz mini kanapki.
Również wersja posmażana z nadzieniem serowym, najlepiej z dodatkiem świeżej natki pietruszki i koperku lub z nadzieniem jak do ruskich pierogów, jest godna polecenia. Lawasz kroimy na kwadraty, nakładamy nadzienie, zawijamy w koperty – jak naleśniki bądź krokiety i podsmażamy na patelni dodając na koniec odrobinę masła. Danie to ma nawet swoją nazwę, jednak nijak nie mogę sobie jej przypomnieć…
W Iranie lawasz jadany jest głównie na śniadanie, ewentualnie na kolację. W wersji na słono – często serwowany jest z dodatkiem sera, ogórków, pomidorów lub jajecznicą, natomiast na słodko – z masłem i miodem lub daktylami.
Składniki lawasza to woda, mąka, sól w odpowiednich proporcjach. Wyrabia się z nich elastyczne ciasto, dzieli na mniejsze porcje. Każdą z nich wałukuje się bardzo cieńko, nakłada na specjalną formę, przypominającą poduszkę – „batat” i wypieka w specjalnych piecach zwanych tonir /tandur – które wyglądają jak kominy idące w głąb ziemi – przyklejając ciasto do tegoż komina. Pieczenie lawasza zajmuje nie więcej niż kilkadziesiąt sekund.

9 thoughts on “Lawasz”