Moje ulubione torshi, oczywiście poza klasykiem – sir torshi. Lekko słodkie w smaku, z dodatkiem aromatycznych ziarenek czarnuszki i mieszanki ziół. Jednym słowem, niebo w gębie; mogłabym go jeść naprawdę do wszystkiego.
Choć oczywiście najlepiej byłoby przgotować zapasy torshi liteh korzystając ze świeżych sezonowych warzyw jesienią, składniki tego torshi dostępne są praktycznie cały rok, więc możnemy uzupełnić braki w dowolnej porze roku.
Składniki (2 litrowe słoiki):
- 4 bakłażany
- 1/3 kalafiora
- 3 marchewki
- przyprawa do torshi (mieszanka suszonego estragonu, kopru, natki pietruszki, mięty, cząbru) – po czubatej łyżce na słoik
- 3-4 ząbki czosnku
- łyżka czarnuszki (na słoik)
- łyżka mielonych ziarenek kolendry (na słoik)
- łyżeczka kurkumy (na słoik)
- łyżka cukru (na słoik)
- łyżka soli (na słoik)
- ocet winny, biały
- opcjonalnie kawałeczek papryczki chilli (ja nie dodaję)
Przygotowanie:
- słoiki wyparzamy (najlepiej, żeby miały plastikowe zakrętki – ja do torshi używam słoików po kawie)
- bakłażany kroimy na połówki, solimy; odstawiamy na 10 minut, by puściły soki
- bakłażany osuszamy papierowymi ręcznikami, rozdrabniamy w mikserze
- marchewki obieramy, trzemy na grubej tarce lub rozdrabniamy w mikserze
- kalafior myjemy, osuszamy; drobno kroimy lub rozdrabniamy w mikserze
- czosnek obieramy, rozdrabniamy
- rozdrobnione warzywa mieszamy ze sobą; przekładamy do słoików
- dodajemy suszone zioła i przyprawy, mieszamy
- tak przygotowane warzywa przekładamy do słoików, do każdego słoika dodajemy sól, cukier
- zalewamy octem; zakręcamy słoiki
Odstawiamy w ciemne miejsce, by nasze torshi liteh dojrzało.
Pierwsze próby degustacji można podjąć nawet po tygodniu; jednak i tu działa zasada – im starsze torshi tym lepsze. Radzę więc uzbroić się w odrobinę cierpliwości i odczekać chociażby miesiąc. Bo naprawdę warto.

2 thoughts on “Torshi liteh”