Kawa po turecku

Mała, czarna, gęstawa, słodka i aromatyczna. Obowiązkowo z fusami, z których potem można powróżyć.

Kawa po turecku. A może po grecku? Albo i ormańsku? W każdym z tych krajów wygląda i smakuje podobnie.

Czy tak naprawde poza nazwą coś je różni – nie wiem. Mi ta mini-kawa smakuje w każdej z wymienionych wersji.

Warto mieć na uwadze fakt, iż będąc w Armenii za żadne skarby nie powinniśmy takiej kawy nazywać turecką i vice versa.

Jak taką kawę przygotować w domowych warunkach?

Potrzebny nam będzie tygielek, kawa, najlepiej specjalna do tego celu, bardzo drobno mielona (jak takiej nie mamy, ujdzie też espresso) oraz kuchenka z palnikiem gazowym (albo kuchenka campingowa). Na elektrycznej płycie od biedy też można taką kawę przygotować, ale żywy płomień to żywy płomień i proces gotowania jest inny, kawa wychodzi bardziej aromatyczna.

Długi czas myślałam, że używanie do tego celu kuchenki campingowej to mój wymysł, ale w tym roku przekonałam się, że nie ja jedna tak robię. W Keramoti (Grecja) i w domach, i w restauracjach obok płyty kuchennej, można zobaczyć palniki campingowe, służace właśnie do tego celu.

Składniki na jedną małą filiżankę:406ca-img_5176

  • 2 łyżeczki kawy
  • kostka cukru
  • zimna woda
  • szczypta kardamonu

Przygotowanie:

  • Odmierzoną filiżanką porcję zimnej wody przelewamy do tygielka
  • Dodajemy kawę, mieszamy
  • Dodajemy cukier
  • Gotujemy, pilnując by kawa nie wykipiała

Przelewamy do filiżanki i delektujemy się smakiem orientu we własnym domu )))

One thought on “Kawa po turecku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *