
Pamiętacie może bajkę o rybaku i złotej rybce? Rybak, który ją złowił, mógł wypowiedzieć aż trzy życzenia, a złota rybka spełniała je od ręki w zamian za wypuszczenie na wolność.
Zgadniecie, jakie trzy życzenia wypowie Irańczyk, trzymający w ręce złotą rybkę 🐠?
W tym przypadku rybka nie trafi do wody, ale na talerz…
Sławetne perskie mahi doodi, tak trudne do zdobycia poza Iranem, że doczekało się miana „skarbu” – porównywalnego z bajkową, niedostępną złotą rybką.
Mahi doodi to nic innego jak wędzona ryba („mahi” = ryba, „doodi” = wędzona), która od wieków gości w kuchni irańskiej, zwłaszcza w północnych rejonach nad Morzem Kaspijskim. Surowa, oczyszczona ryba o białym mięsie, najczęściej kutum, czyli mahi-e sefid, najpierw jest delikatnie solona, następnie powoli wędzona, a czasem nawet lekko suszona. Procesy te nadają jej wyjątkowy, głęboki smak i aromat oraz zwartą strukturę.
Tak przygotowana mahi doodi nadaje się do długiego przechowywania. Ponieważ tradycyjnie podawana jest jako przystawka do potraw wegetariańskich – zwłaszcza w kuchni północnego Iranu – jedna ryba potrafi wystarczyć na dłuższy czas.

Przygotowanie mahi doodi, oczywiście gdy już ją zdobędziemy, jest dzniecinnie proste i nie zajmie nam dużo czasu. Rybę kroimy na mniejsze kawałki, które możemy gotować na małym ogniu w niewielkiej ilości wody przez około 10–15 minut. Alternatywnie można ułożyć kawałki ryby na małym talerzyku i postawić go na gotującym się ryżu w ostatnich 15–20 minutach gotowania. Całość przykrywamy pokrywką – dzięki temu ryba delikatnie się podgrzeje, zachowując aromat i zyskując soczystość.