Ponad dekadę temu po raz drugi w życiu odwiedziłam Austrię.
Z pierwszej wizyty nie pozostało mi wiele wspomnień, zwłaszcza kulinarnych; miała ona miejsce „wieki” temu (doładniej mówiąc w latach 90 XX wieku), kiedy to ja ledwie dołączyłam do grona nastolatków.
Za drugim razem nie był to pobyt turystyczny, a… rozmowa o pracę, która w końcowym rozrachunku miała ogromny wpływ na przebieg mojego dalszego życia.
Z tej wizyty zapamiętałam… głębokie ROZCZAROWANIE, gdy w czasie obiadu do pysznej smażonej ryby zaserwowano mi sałatkę ziemniaczaną zamiast znanych nam gorących gotowanych ziemniaczów.
Nawet przeszło mi wtedy przez myśl, co to za kraj, co za to obiad!!!… Jak ja się tu najem do syta, gdy do ryby czy kotleta serwują mokre ziemniaki na zimno…
Jednak przyzwyczajenie jest drugą naturą i z biegiem czasu polubiłam tą przystawkę (zwłaszcza w wersji przygotowywanej przez HR). Austriacka sałatka ziemniaczana dość często gości ona na naszym stole wraz z Wiener Schnitzel’ami (od których to ja jestem specjalistą).
Składniki (4 porcje):
- pół kilo ziemniaków (najlepiej specjalny rodzaj do sałatek, który się nie rozgotowuje)
- 2 cebule
- olej roślinny (słonecznikowy, kukurydziany – wg. uznania)
- ocet winny
- sól, pieprz, cukier – do smaku

Przygotowanie:
- Ziemniaki w mundurkach gotujemy w osolonej wodzie
- Cebulę kroimy na centymetrowe kosteczki
- Pokrojoną cebulę przekładamy do miski, zalewamy 2-3 łyżkami octu, dodajemy szczyptę soli
- Ugotowane ziemniaki studzimy, obieramy i kroimy w plasetrki (grubości około 3-5mm) i dodajemy do cebuli
- Dodajemy olej 4-5 łyżek (jak trzeba, można dodać i więcej)
- Delikatnie mieszamy, uważając by nie uszkodzić ziemniaków
- Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i cukrem
Serwujemy jako dodatek do wszelkiego rodzaju kotletów i smażonych ryb.


One thought on “Sałatka ziemniacza”