Na świątecznym stole obowiązkowo musi się
pojawić czerwony klarowny barszcz, oczywiście z uszkami. Zazwyczaj kupuję już ugotowane obrane buraki, jednak tym razem, w przedświątecznej gorączce w okolicznych sklepach nie mogłam ich znaleźć.
Nie zastanawiając się zbyt długo, w końcu buraki to buraki, chwyciłam woreczek z surowymi burakami „chioggia” i pomaszerowałam do kasy. Jakież było moje zdziwienie, gdy po odkrojeniu skórki zobaczyłam białe lekko przyróżowiałe wnętrze…
Wtedy z pomocą przyszedł internet. Buraki Chioggia pochodzą z okolic Wenecji. Pokrojone w plasterki przypominają kolorystycznie salami ))) – są naprzemiennie biało-czerwone. Tak jak czerwone buraki i buraki chioggia są bardzo zdrowe; posiadają masę witamin i mikroelementów.

Buraki Chioggia są w smaku słodkie i aromatyczne, pozbawione ziemistego posmaku. Zbyt wiele przepisów nie znalazłam. Ogólnie rzecz biorąc, można je przygotowywać tak samo jak buraki ćwikłowe – gotując, piekąc lub marynując. Ponoć przy gotowaniu tracą wzorki i stają się lekko różowe. Kolory lepiej zachowują się przy obróbce termicznej w piekarniku. Choć i tak najlepiej wyglądają na surowo – pokrojone w cieńkie plasterki.
Żeby lepiej poznać ich smak, przygotowalismy z nich „carpaccio”. Przepis znajdziecie w kolejnym poście.

One thought on “Buraki Chioggia”