
Wszystko przez HR i jego (niezdrowe) balkonowe posiadówki… Los chciał, że wyniuchał, iż któryś z sąsiadów (albo raczej sąsiadek) zabrał się za tradycyje w Austrii „Weihnachtsbäckerei„. No i nic tylko, też zróbmy ciasteczka, w końcu mamy adwent, trzeba świętować, ciasteczka muszą być, to tradycja, itp itd…
I choć od kilku dni chodziła za mną pachnąca cynamonem i jabłkami szarlotka, na niedzielnym stole zawitały pachnące przyprawami, lekko popruszone cukrem pudrem maślane ciasteczka w „adwentowej stylizacji”.
Składniki (45-50 ciasteczek):
1.5 szklanki mąki- pół szklanki cukru
- 2 żółtka (białka można wykorzystać do kokosanek)
- 2/3 kostki masła
- paczka cukru waniliowego
- łyżeczka cynamonu
- łyżeczka kardamonu
- cukier puder
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie:

- mąkę ugniatamy z zimnym masłem
- dodajemy cukier, cukier wanilnowy, żółtka, proszek do pieczenia, zagniatamy na gładką jednolitą masę
- ja ciasto rozdzieliłam na 2 części, jedną zostawiłam jak jest, do drugiej dodałam cynamon oraz kardamon i zagniotłam ponownie, by składniki się połączyły
- Ciasto godzinę-półtora chłodzimy w lodówce
- Następnie ciasto rozwałkowujemy na grubość około pół centymetra, wykrajamy ciasteczka dowolnymi foremkami
- Pieczemy z termoobiegiem w temperaturze 170 stopni około 10-12 minut.
- Gorące ciasteczka posypujemy cukrem pudrem


One thought on “Maślane ciasteczka”